przejdź do treści strony kontakt
strona główna 501 936 975 menu wyszukiwarka

więcej

więcej

Ostrzeżenie przed lekami nasennymi

ZDROWIE

ao
2019-06-06 09:34
7310

(fot./źródło: Internet)

Skala nadużywania środków nasennych jest zatrważająca. Z punktu widzenia praktyki psychiatrycznej sytuacja również niepokoi… Co trzeba wiedzieć przed połknięciem pigułki?

Do Błażeja Antosza trafiają setki osób z problemem. Tylko w jednym oddziale ogólnopsychiatrycznym zdarza się przynajmniej kilka osób z uzależnieniem od tego typu leków. W gorzowskim gabinecie w Medi Raju też leczy kilka pacjentek – u jednej już udało się odstawić środki, w przypadku kilku innych proces jeszcze trwa. Podobna sytuacja jest w poradni zdrowia psychicznego. Lekarz działa też w poradni leczenia uzależnień – tam po alkoholizmie problem benzodiazepin jest drugim najpowszechniejszym. – Wyraźnie widać, że u mężczyzn kluczowym problemem jest alkohol, a u kobiet właśnie leki nasenne – zaznacza specjalista.  
 
B. Antosz nie ma wątpliwości, że ludzi funkcjonujących na Onireksie czy na Nasenie jest cała masa – to m.in. zasługa aktywności reklamowej firm farmaceutycznych. Nasz rozmówca uważa, że to też rezultat niedoinformowania lekarzy pierwszego kontaktu o negatywnych skutkach leków – chętnie zapisują środki nasenne, powszechnie, bez zastrzeżeń, nie biorąc pod uwagę, że czas ich stosowania powinien być krótki.
 
Rzeczywiście aż tak groźne? 
Leki nasenne – mają szeroki zakres zastosowania, na przykład działają przeciwpadaczkowo. To środki powszechne w praktyce leczenia bezsenności. Zapisują je swoim pacjentom lekarze rodzinni. Chętnie włączają lek choremu z zaburzeniami snu, bo po zażyciu tabletki rezultat jest pewny i natychmiastowy. Problem w tym, że środki silnie uzależniają – nie mniej niż alkohol czy narkotyki.     
 
Nasz rozmówca na co dzień leczy uzależnienia od środków psychoaktywnych, podkreśla, że mechanizm uzależnienia od leków nasennych jest bliźniaczo podobny – biorąc pod uwagę działanie receptorowe – do uzależnienia wywołanego przez alkohol. Co gorsze, alkohol wraz z lekami nasennymi może dawać uzależnienie krzyżowe – działają na podobne receptory w tym samym mechanizmie ośrodkowym. – Wspomniane leki faktycznie są skuteczne, ale próg obciążenia rozwojem zespołu zależności nie pozwala na przyjmowanie ich dłużej niż kilka tygodni – zaznacza psychiatra.  
 
Tymczasem zwykle scenariusz jest inny: gdy występują zaburzenia snu chory bierze tabletkę raz, kolejny. Zauważa, że jest poprawa i przedłuża przyjmowanie. W POZ nie musi nawet prosić lekarza o kolejną receptę, może ją wystawić pielęgniarka czy pracownik rejestracji. I... leki idą jak woda. To efekt niedoinformowania pacjentów, że środki nasenne silnie uzależniają. Pierwsze objawy zespołu zależności bywają opisywane nawet po dwóch tygodniach od wzięcia pierwszej tabletki! Zatem 4-6 tygodni dla tego typu środków to maks, a im dłużej tym zagrożenie rośnie lawinowo. Pacjent bierze coraz więcej, coraz częściej – najpierw pół, później całą, kolejną gdy rano się przebudzi, itd., bo organizm się tego domaga… Z czasem robi się ogromny problem. 
 
Bezsenność niejedno ma imię  
Zaburzenie snu – bezsenność dotyka 6 do 10 procent populacji. To dużo. W ogóle przypadków da się wyróżnić bezsenność przygodną – w sytuacjach podwyższonego stresu, także w nowej sytuacji zawodowej czy trudnej rodzinnej, ale też przy pracy zmianowej czy intensywnych podróżach. Takie zaburzenia mogą się przydarzyć każdemu. Może też wystąpić bezsenność krótkotrwała – do kilku dni w tygodniu. Taka sytuacja jest jedynym wskazaniem rejestracyjnym do stosowania leków nasennych niebenzodiazepinowych. Najczęściej bezsenność jest rezultatem zespołów depresyjnych, przemęczenia, przewlekłego stresu, zaburzeń hormonalnych. Może również być efektem uzależnień – alkoholizmu, używania substancji psychoaktywnych, ale też chorób psychicznych. Kluczowym objawem zaburzeń psychicznych są właśnie problemy ze snem – przede wszystkim w zespołach lękowych czy depresyjnych.
 
Czy zaburzenia snu da się leczyć bez leków? Do pewnego stopnia tak. Psychiatrzy zalecają odpowiednie działania behawioralne w dziedzinie higieny snu. Jest kilka oddziaływań, które każdy może stosować – to rzeczy istotne dla odpowiedniego ustawienia zegara biologicznego… 
 
Oto proste zasady dla dobrego spania:
Czas spędzony w łóżku, od położenia się do zaśnięcia, nie może być dłuższy niż pół godziny – jeżeli nie możemy zasnąć trzeba wstać, zająć się czymś aż do momentu gdy zachce nam się spać. 
Powinniśmy się kłaść do łóżka wtedy gdy faktycznie chce nam się spać, a nie gdy uważamy, że powinniśmy zasnąć.
Ważniejsze jest wstawanie o stałej porze niż układanie się do snu o tej samej godzinie. 
Generalnie łóżko powinno służyć tylko do spania bądź uprawiania seksu. 
Nie jest korzystne dla higieny snu czytanie w łóżku czy też oglądanie telewizji, bo wtedy mózg przyzwyczaja się do tego, że łóżko służy nie tylko do spania. 
 
B. Antosz zastrzega, że nie każdy kto czyta w łóżku będzie miał problem ze snem, ale przy takich praktykach zagrożenie rośnie… Specjalista dodaje, że powyższe reguły da się wdrożyć i działają. Ale mogą pomóc jedynie w sytuacji przygodnych zaburzeń snu, krótkotrwałych czy niezwiązanych z innymi zespołami chorobowymi. Z kolei gdy bezsenność towarzyszy depresji, nerwicy to trzeba leczyć schorzenie podstawowe, którego problemy ze snem są tylko objawem. 
 
Leki przez, które trzeba leczyć 
Benzodiazepiny – leki nasenne o szerokim profil działania, stosowane w medycynie od dawna, na początku jako środek przeciwpadaczkowy. – W psychiatrii też je podajemy, ale z rozwagą i krótkotrwale, w stanach zaostrzeń chorób albo w początkowej fazie leczenia – zanim podstawowe leki zaczną działać. Służą do natychmiastowego wyciszenia w stanach pobudzenia, agresji, ostrych psychoz, ciężkich depresji – wyjaśnia B. Antosz. Wspomniane leki można podawać nie dłużej niż kilka tygodni. Po tym okresie próg zależności zaczyna się pogłębiać – bywa, że osoby uzależnione od benzodiazepin funkcjonują w ten sposób latami, biorą ich coraz więcej i więcej… Z kolei długo stosowane benzodiazepiny mają działanie neurotoksyczne – mówiąc obrazowo, rozpuszczają mózg, niszczą jego komórki, przyspieszając procesy starzenia. W rezultacie pojawia się otępienie, zaburzenia poznawcze, problemy z koncentracją itd. W przebiegu uzależnienia wszystkie te efekty się nasilają.
 
W zastosowaniu jest jeszcze inna grupa środków na zaburzenia snu – podobna: nasenne leki niebenzodiazepinowe tzw. zetki. Są dostępne w trzech podstawowych wariantach: zolpidem, zaleplon, zopiklon – znane jako preparaty onirex, stilnox, nasen. Działają wyłącznie nasennie. Jeszcze w latach 80’ publikacje naukowe przekonywały, że to bezpieczne, dobre leki na sen. Czas zweryfikował te oceny. Po latach okazuje się, że również uzależniają. – Działają niemal identycznie jak benzodiazepiny, ale bez efektu rozluźniającego na mięśnie, przeciwpadaczkowego – przedstawia sytuację psychiatra.  
 
Rokowania w leczeniu? Benzodiazepin nie da się odstawić za szybko – nagłe przerwanie przyjmowania naraża chorego na zaburzenia, łącznie z objawami padaczki, majaczeniem, ciężkimi powikłaniami. Zatem proces wychodzenia z nałogu trwa powoli, stopniowo – zaleca się, aby na każdy rok przyjmowania benzodiazepin były dwa miesiące odstawiania. – Gdy ktoś bierze pięć lat to proces odstawienia trwa sześć do dziewięciu miesięcy. Lek silnie uzależniający i neurotoksyczny stopniowo zastępujemy lekiem działającym wyłącznie nasennie. To trudny proces… Dobrze gdy pacjent zgłosi się do leczenia, bo większość chorych nie dostrzega problemu i coraz dalej brnie w uzależnienie – relacjonuje nasz rozmówca.  
 
Nie są to osoby z nizin społecznych – problem dotyka ludzi dobrze wykształconych, świadomych zagrożeń, dobrze sytuowanych. Co ciekawe, wiele zależy od rejonu – na przykład Międzychód to teren wyjątkowo zatruty lekami nasennymi. To ocena doktora Antosza, ale też kilku innych psychiatrów działających w tej okolicy. 
 
Samo leczenie ma dwa filary: farmakoterapię i psychoterapię. Niemal identycznie jak przy uzależnieniach od innych substancji – alkoholu i narkotyków. Najważniejsze: substytucja – trzeba zamienić „niedobry” lek na lek o podobnym skutku, ale bez niebezpiecznego profilu. Po za tym konieczne jest wsparcie psychoterapeutyczne – nauczenie w jaki sposób człowiek wszedł w mechanizm uzależnienia i jak z nim skutecznie walczyć. – Są inne, bezpieczne leki nasenne, które nie uzależniają – warto o tym wiedzieć. My, psychiatrzy wiemy jak pomóc – zapewnia Błażej Antosz. 
 
…………………………………………………………………………..
Błażej Antosz przyjmuje pacjentów w centrum medycznym Medi Raj przy Górczyńskiej 17 w Gorzowie  
więcej informacji i rejestracja na www.medi-raj.pl lub pod numerami telefonów:
95 7835200 
95 7835500 
602 723 837

Komentarze:

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x